Te wspaniałe kobiety… Magdalena Grodzka-Gużkowska – „miałam szczęście”

W styczniu 2009 roku w Instytucie Yad Vashem podczas uroczystości wręczenia medalu „Sprawiedliwy wśród narodów świata” Magdalenie Grodzkiej-Gużkowskiej wzruszony starszy mężczyzna o niebieskich oczach powie - „Zapamiętałem blond anioła. Wtedy, nocą 1943 w Warszawie, pokazała mi gwiazdy za oknem: że to duszki, które będą nade mną czuwać. I że teraz musi już wyjść, bo jest godzina policyjna.”


Rodzina

Bohaterka tej historii przyszła na świat 7 stycznia 1925 roku, jako druga córka Zygmunta i Janiny Rusinków.
Zygmunt Rusinek – patriota w najlepszym tego słowa znaczeniu, od najmłodszych lat angażował się w działalność niepodległościową. W II Rzeczypospolitej najpierw był posłem na Sejm, a później, aż do wybuchu wojny, wysokim urzędnikiem państwowym. Matka Janina, z wykształcenia polonistka z tytułem doktora romanistyki, który uzyskała na Uniwersytecie w Grazu, pochodziła z bardzo zacnej galicyjskiej rodziny. Dość powiedzieć, że dziadek Magdy – Mikołaj Mazanowski był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jego brat Antoni, rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.
Kilkadziesiąt lat później Magdalena Grodzka-Gużkowska z domu Rusinek w swojej autobiografii napisze – „Nasz dom był zwyczajnym domem inteligencji polskiej”.
Czytając, w jaki sposób państwo Rusinkowie wychowywali swoje córki, jakie wartości im przekazywali, jakich rzeczy uczyli i czego wymagali, zrozumiemy, co determinowało postawę i zachowanie Magdy w najtrudniejszych momentach jej życia oraz jakie były źródła wyborów, których dokonywała i decyzji, które podejmowała.
Jednocześnie znając liczne biogramy jej rówieśników możemy sobie wyobrazić ile takich „zwyczajnych domów” musiało być w przedwojennej Polsce.

Beztroskie dzieciństwo
Janina Rusinek pracująca zawodowo, jako nauczycielka, przed podjęciem decyzji gdzie jej córki będą kontynuowały edukację, odwiedzi wszystkie szkoły żeńskie w Warszawie. Wybierze szkołę hrabianki Cecylii Plater-Zyberkówny – tzw. „Platerówkę” – wówczas najbardziej elitarną, pod względem poziomu nauczania, szkołę żeńską w Warszawie.
Obie panny Rusinek uczą się niemieckiego i francuskiego, ale w 1935 roku w związku z planowanym światowym zjazdem skautów, który ma się odbyć w Polsce, rodzice postanawiają, że córki powinny poznać język angielski. W tym celu zapraszają „native speakera” – jak byśmy to dzisiaj nazwali – w osobie panny Alisy Kay.
Dwudziestoczteroletnia Szkotka, którą Rusinkowie przyjmą z największą serdecznością, traktując ją jak członka rodziny, będzie tak zachwycona egzotycznym dla niej krajem, że zamiast sześciu miesięcy, jak to było umówione, przedłuży swój pobyt do półtora roku.
W ramach rewizyty Magda zostaje zaproszona do Szkocji. Goszczona przez kolejnych kuzynów i znajomych Alisy któregoś dnia trafia do posiadłości Lorda Canaverona – szkockiego arystokraty mieszkającego w najprawdziwszym kilkusetletnim zamku z basztami. Przypadkiem w tym samym czasie w odwiedziny przyjeżdża król Jerzy z żoną i córkami – Betty i Margaret.
„Na Margaret w ogóle nie zwracałam uwagi, bo to była smarkula. Ale Betty była ode mnie o rok młodsza, miała krótkie włosy spięte spinką, a ja nosiłam warkocze do pasa. Okazało się, że obie uwielbiamy grać w tenisa. (…) Wygrałam z Betty w dwóch setach”.
Od tej pory Magdę, która zupełnie nie mogła zrozumieć, dlaczego jej zwycięstwo sprawiło Szkotom tak wielką radość, wszędzie witano jak bohaterkę i przedstawiano, jako „tę, która wygrała z córką angielskiego króla”.
Do Polski wróci z kraciastym kiltem – dowodem szkockiej wdzięczności i świadectwem przyjęcia do jednego z rodowych klanów.
Jej nastoletnia rywalka z kortu – krótkowłosa Betty, kilkanaście lat później zostanie królową Elżbietą II.

Na kurierskich szlakach
Początek wojny Magda spędza w Rabie Wyżnej na Podhalu, gdzie wcześniej jeździła z rodzicami na wakacje. Tam 1 stycznia 1940 roku w wieku 14 lat zostaje zaprzysiężona, jako członek Dywizji Podhalańskiej w Konspiracji – pierwszej organizacji podziemnej na Podhalu, podporządkowanej Służbie Zwycięstwu Polski.
Jest łączniczką i kurierką przenoszącą podziemną prasę oraz sprzęt do jej powielania i prowadzi nasłuch informacji nadawanych przez BBC, które tłumaczy na polski.
Priorytetowym zadaniem jest jednak przerzut przez granicę polskich żołnierzy – głównie lotników, którzy przez Węgry i Rumunię przedostają się do odtwarzanego we Francji polskiego wojska.
Przedsięwzięcie nie jest łatwe, ponieważ granicy strzegą Strzelcy Alpejscy. Świetnie wyszkoleni żołnierze elitarnej jednostki doskonale jeżdżą na nartach i potrafią celnie strzelać nawet w biegu.
Przerzuty organizowane są w ten sposób, że napływający z całego kraju żołnierze ukrywają się w pobliskim klasztorze i stamtąd, po dwóch-trzech, są przeprowadzani przez przewodnika.
Takim przewodnikiem jest Magda. Ma doskonałą kondycję, zna góry i świetnie jeździ na nartach. Jednocześnie jest tylko czternastoletnią dziewczyną „uzbrojoną” w linę i narty, która prowadząc nieobeznanych z górami ludzi ma przeciwko sobie żołnierzy jednej z najlepszych jednostek górskich na świecie.
Pewnego dnia przychodzi wiadomość, że do klasztoru jedzie gestapo. Wszystkich dwudziestu czterech ukrywających się lotników trzeba natychmiast przeprowadzić przez granicę.
Tylko jak przemycić ponad dwudziestu mężczyzn pod nosem niemieckich posterunków? Magda proponuje, że skupi na sobie uwagę Niemców, a w tym czasie reszta grupy spróbuje przejść inna trasą. Pomysł, choć szalony zostaje przyjęty. Przyczyna tego desperackiego kroku jest prozaiczna – po prostu nie ma alternatywy.
Plan jest prosty. Przejechać obok domku, w którym stacjonują niemieccy żołnierze i skierować się na powalone halnym i przykryte śniegiem drzewa. Magda wierząc w zdrowy rozsądek doświadczonych narciarzy, ma nadzieję, że nie będą ryzykować połamania nóg i w pogoni za nią zatrzymają się przed przeszkodą.
Jej przewidywania okazują się trafne – żołnierze ruszają w pościg, ale nie decydują się na karkołomny zjazd. Tymczasem dużo lżejsza nastolatka jadąc szerokimi zakosami, przemyka pomiędzy powalonymi pniami i prześlizguje się po ich oblodzonych szczytach. Zaskoczenie jest absolutne – Niemcy nie zdążą oddać ani jednego strzału.
Mijając ostatni pieniek Magda zahacza o oblodzone drewno. Słychać trzask. W nodze pojawia się ostry ból. Zdoła dojechać do najbliższej owczarni. Baca, doświadczony w składaniu złamanych owczych nóg, fachowo nastawi kontuzjowaną nogę.
Wszyscy lotnicy bez przeszkód przekroczą granicę.
Niedługo po tym, wezwana przez ojca, który chce spotkać się z córką zanim podejmie próbę przedostania się do Francji, wyjeżdża do Warszawy. Podczas jej nieobecność na Podhalu gestapo aresztuje ponad 140 osób – prawie całą konspiracyjną siatkę zaangażowaną w przerzut polskich żołnierzy.
Magda, jako jedna z nielicznych uniknie aresztowania.
… miałam szczęście”

993/W
Od tego momentu Niemcy będą jej nieprzerwanie szukać. Musi ciągle zmieniać miejsce pobytu i tożsamość. Najdłużej będzie używała nazwiska – Magdalena Zawadzka.
W połowie 1942 roku zostaje agentką do zadań specjalnych w Referacie 993/W Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Armii Krajowej, zwanym „Firmą”. Przechodzi szkolenie wojskowe, przy okazji którego ujawnia się jej nieprzeciętny talent strzelecki. Dwa lata później bardzo efektywnie wykorzysta go podczas Powstania.
„Firma” zajmuje się wyszukiwaniem kolaborantów i szmalcowników oraz wykonywaniem na nich wyroków wydanych przez podziemne sądy.
Nie zajmowałam się mokrą robotą, tylko inwigilacją, ale uczestniczyłam w wykonywaniu wyroków. (…) Miałam dużo szczęścia. Jak nie można było zlokalizować zbrodniarza, na którego został wydany wyrok, to mnie wysyłano na poszukiwania. No i te łobuzy wychodziły na mnie jakbym była magnesem. (…) Miałam chyba jakąś intuicję, zawsze wyczułam gdzie znajdziemy skazanego”.

„Dziady”
Wielu niebezpiecznych niemieckich konfidentów ukrywa się pod przebraniem kalekich żebraków. Akcja ich likwidacji otrzymuje kryptonim „Dziady”.
Szczególnie niebezpieczny jest jeden z „dziadów” udający starca-kalekę. Zawsze tam gdzie się pojawia w krótkim czasie Niemcy organizują łapankę.
Wyruszają w trójkę. Magda, która ma dokonać identyfikacji poszukiwanego i dwóch egzekutorów. Nagle, w pewnej odległości dostrzega zaniedbanego starca bez nogi. Siedzi na chodniku i zbiera datki do leżącego przed nim kapelusza. Kiedy zauważa idących w jego kierunku ludzi podrywa się błyskawicznie i zaczyna uciekać.
Stał się cud: kaleka bez nogi nagle ozdrowiał i pognał jak zając na obu nogach”.
„Dziad”, który okazuje się być wysportowanym młodym mężczyzną, przeskakuje do kolejnych tramwajów, kluczy, chowa się w bramach kamienic i ciągnie za sobą pościg przez całe miasto.
W końcu wbiega do noclegowni dla bezdomnych. Duża sala pełna łóżek, w większości zajętych. Konfident myśli, że uda mu się ukryć w tłumie. Magda wpada do środka. Nie rozglądając się, bez zastanowienia podbiega do pierwszego z brzegu łóżka i podnosi koc.
I on tam był, nasz dwunożny dziad!”
Wyrok wykonano.

Przedsionek piekła
16 stycznia 1943 roku Magda zostaje aresztowana w jednej z większych ulicznych łapanek. Trafia na Pawiak. W celi przeznaczonej dla 8-10 osób tłoczy się pięćdziesiąt kobiet. Wśród nich przerażona młoda dziewczyna, która nie przestaje płakać. Nazywa się Janina Milewska i jak się okazuje jest w ciąży.
Nic się nie martw, wszystko będzie dobrze, ja się tobą zaopiekuję”.
Po dwóch dniach Niemcy wyganiają kobiety z cel i ładują na ciężarówki. Jeżeli pojadą na Dworzec Zachodni oznacza to wywózkę na roboty do Niemiec. Jeżeli na Dworzec Wschodni to gorzej – kierunek Treblinka, Majdanek lub Oświęcim.
Wschodni… Bydlęce wagony, wrzeszczący Niemcy i zrozpaczony, pędzony bez litości tłum. W wagonie stłoczono ponad siedemdziesiąt osób. Kobiety i mężczyźni.
Niespodziewanie, z zewnątrz od strony Wisły słychać krzyczącego mężczyznę.
- Janka Milewska! Janka Milewska!
- Tutaj! – Magda odkrzykuje bez zastanowienia. Janka cichutko szepcze – tato…
Po dwudziestu dwóch godzinach jazdy w trzydziestostopniowym mrozie pociąg zatrzymuje się na bocznicy. Początek rampy w Majdanku…
Raptem otwierają się drzwi wagonu i znajomy męski głos krzyczy – Janka! Janka!
Ludzie się rozstępują. Magda z Janką, a za nimi jeszcze dwie kobiety, wyskakują. Uciekają na czworakach pod wagonami. Na białym śniegu pozostają nieregularne krwawe ślady – ojciec Janki, który łapówką odwrócił uwagę strażników, zrywał plomby i otwierał drzwi wagonu gołymi rękami. Skóra została na zmrożonym metalu.
Jest niedziela, udają ludzi idących na mszę. Magda wybiera najmniej okazały dom na całej ulicy. Intuicja jej nie zawodzi. Mieszkająca samotnie kobieta nakarmi ich i przygotuje gorącą kąpiel.
Nie chcąc nikogo narażać Magda postanawia wracać do Warszawy samotnie. Janki Milewskiej ani jej ojca już nigdy nie spotka.
W trzaskającym mrozie idzie lasami wzdłuż torów. Udaje się jej dotrzeć do dworca w Otwocku. Opada z sił, dalej nie da rady. Pomaga jej kasjerka z dworca. Nieznajoma kobieta częstuje ją kubkiem gorącego mleka i dwiema bułkami oraz daje bilet do Warszawy. Jest uratowana.
„…miałam szczęście”

Być człowiekiem
Równolegle z pracą konspiracyjną w „Firmie” Magda współpracuje z „Żegotą”. Opiekuje się żydowskimi dziećmi, które po miesiącach ukrywania w ciemnych miejscach trzeba „wystawiać na słońce”. Szaro-blada ziemista cera, często w połączeniu z „niedobrym”, semickim wyglądem od razu zdradzają ich tożsamość. Magda przewozi dzieci do kolejnych kryjówek, karmi i poucza jak mają się zachować żeby szmalcownicy i Niemcy nie rozpoznali ich żydowskiego pochodzenia. Uczy różańca, znaku krzyża i podstawowych modlitw.
Z tym krzyżem to zawsze był problem. Bo Żydzi, czy to młodzi, czy starzy, zawsze robili to z nabożeństwem, powoli, zamykając oczy. W imię Ojca, palce dłoni przy czole. Stop. I Syna – dłoń w zwolnionym tempie sunie z czoła na pierś do serca. Stop. Potem do góry i w lewo. I Ducha. Stop. Świętego. Tak samo na prawo. Stop. Amen. Obie dłonie złożone. Po chwili oczy się otwierają, widać w nich radość i oddanie. Żyd. Boże! Kto to widział? Każdy Niemiec przecież od razu pozna, że to Żyd. No to ja tłumaczyłam: machać ręką szybko, bez dotykania. Szast-prast.”

Włodzio
W 1943 roku Włodzio Bergiel ma 5 lat. Niebieskookiego blondynka rodzice przeszmuglowali za mury getta zaopatrując w jednodolarową monetę i adres znajomej rodziny mieszkającej po „aryjskiej stronie”.  Chorobliwa bladość od razu zdradza jego pochodzenie. Magda zabiera chłopca na dziką plażę nad Wisłę żeby trochę się opalił. W drodze powrotnej, na ul. Miodowej trafiają na łapankę. Cudem udaje im się uciec.
W sąsiedztwie stoi puste, dopiero co pomalowane mieszkanie. Jego bogata właścicielka wyjechała na kilka dni nie mogąc znieść zapachu świeżej farby. Idealna kryjówka dla Włodzia. Magda odwiedza go codziennie. Dodaje dziecku otuchy, przynosi jedzenie i zabawki, a któregoś dnia kredki. Podczas długich spędzonych samotnie godzin chłopiec ozdobi rysunkami wszystkie ściany w mieszkaniu.
Niebieskooki blondynek przeżyje wojnę, rozwinie swój talent do rysunków i jako Wiliam Donat zostanie uznanym grafikiem i wydawcą w Nowym Jorku. Nigdy nie zapomni „Blond Anioła”, który się nim opiekował i po sześćdziesięciu latach odnajdzie swoją opiekunkę w Warszawie. Z jego inicjatywy Magdalena Grodzka-Gużkowska zostanie uhonorowana medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” i to on będzie tym wzruszonym starszym panem przemawiającym na uroczystości wręczenia odznaczenia.

Adaś
Jest koniec lata 1943 roku. Magda dostaje informację o młodej Żydówce, która od upadku powstania w getcie ukrywała się wraz z synkiem w jamie wygrzebanej gołymi rękami w ziemi. Wychodząc na poszukiwanie jedzenia musiała zostawić bezwładnego z wyczerpania synka. Gdy wróciła chłopczyk leżał cały poparzony. Jacyś dwaj zwyrodnialcy oblali go benzyną i podpalili – jego ubranko jeszcze się tliło.
Mówię, że jadę. Od razu.”
Na miejscu czeka na nią wychudzona młoda kobieta, która na rękach trzyma dziecko zawinięte w gruby, szary koc.
Daję pani moje dziecko. Proszę je ratować – Matka klęka przede mną.”
Żydzi nie mieli w zwyczaju klękać, nawet podczas modlitwy...
Chłopiec ma na imię Adaś. Ma sześć lat.
Został z niego właściwie sam szkielet. Ma ropną wszawicę. Prawie się nie porusza. Wygląda jak zasuszony. (…) Jest cały poparzony. Na nogach nie ma skóry. Ledwo mówi skrzeczącym głosem „jeść” jak papuga. Mam osiemnaście lat i widziałam już sporo okropności, ale takiej tragedii nigdy”.
Chłopczyka trzeba przewieźć do mieszkania, w którym czeka zaprzyjaźniony lekarz – też ukrywający się Żyd. Magda owija Adasia kocem, obwiązuje sznurkiem i biegnie do tramwaju. Ma nadzieję, że wszy nie wyjdą na koc i podejrzany tobołek nie wzbudzi niczyjego zainteresowania. W tramwaju jest słabe oświetlenie, nikt nie zwraca na nią uwagi. Na placu Teatralnym przesiada się do rikszy. Po drodze wpada do apteki i prosi o środki na poparzenia trzeciego stopnia. Nikt o nic nie pyta, nikt nie chce od niej pieniędzy.
Taka była Warszawa…”
Szybko docierają na miejsce. Rikszarz domyśla się jaka jest zawartość obwiązanego sznurkiem koca – też odmawia przyjęcia zapłaty.
Taka była Warszawa…”
Adaś jest w agonalnym stanie. Lekarza ocenia, że jego szanse na przeżycie nie przekraczają półtora procenta…
Przez całą noc robią chłopczykowi okłady, przemywają rany, zakładają opatrunki. Przyjaciółka Magdy gotuje kaszkę mannę. Próbują go karmić. Ostrożnie, malutkimi porcjami, żeby tylko nie zaszkodzić wycieńczonemu dziecku…
Udaje się załatwić łóżko w Szpitalu Maltańskim – wszędzie są porządni ludzie, którzy mają odwagę zaryzykować własne życie dla ratowania cudzego.
Taka była Warszawa…”
Doświadczony lekarz, który przyjmuje Adasia jest wstrząśnięty. Nie wierzy w to co widzi…
Następnego dnia telefon – w szpitalu wkrótce będzie gestapo, trzeba zabrać Adasia.
Przyjmują go siostry ewangeliczki, które prowadzą szpital przy swoim klasztorze. Niedługo po tym kolejny telefon. Adaś zmarł.
W czystym, ciepłym łóżeczku, otoczony życzliwymi ludźmi. A nie przez komin, nie spalony w jamie”.
Trzeba natychmiast zabrać zwłoki. Gdyby Niemcy znaleźli w kostnicy obrzezane dziecko zagrożone byłoby życie całego personelu szpitala i wszystkich pacjentów.
Takie było niemieckie prawo”.
Magda postanawia pochować „swojego synka” – jak nazwała Adasia w momencie, kiedy przyjęła go od matki. Ciało chłopczyka trzeba przewieźć do miejsca pochówku niemal przez całe miasto. Przyjaciele próbują jej wyperswadować ten pomysł, ale Magda upiera się przy swoim.
Matka mi dała to dziecko i ono jest teraz moje. I będzie pochowane. A jeżeli matka przeżyje wojnę i ja również, to jej pokażę, gdzie zostało pochowane. To mój obowiązek.”
Układa ciało Adasia w dużym papierowym worku. Z tym workiem wsiada do tramwaju. W połowie drogi łapanka. Wszyscy muszą wysiąść. Zaczyna się selekcja. Niemcy ustawiają wszystkich młodych mężczyzna pod ścianą. Sprawdzają kenkarty. Dwóch wywleka z tramwaju worek. Śmieją się, myślą, że w środku jest przemycana ze wsi rąbanka. Przecinają sznurek, potrząsają workiem. Adaś wypada główką w dół. Żołnierze zamierają w bezruchu. Panika. Oficer coś krzyczy. Wszyscy pospiesznie wsiadają na ciężarówki. Odjeżdżają.
Niemcy boją się jak ognia dwóch rzeczy – gruźlicy i tyfusu. Widok zmaltretowanego ciała Adasia wzbudza w nich przerażenie.
Ludzie z łapanki rozbiegają się na wszystkie strony – są wolni. Adaś ich uratował…
„Firma” działa szybko. Dwaj zwyrodnialcy, którzy oblali benzyną i podpalili nieprzytomne z głodu dziecko zostają odnalezieni i zlikwidowani.
Zdjęcia Adasia zrobione podczas jego pobytu w szpitalu – dowód niemieckich zbrodni i świadectwo okupacyjnych realiów zostaje dostarczone do Londynu. W odpowiedzi przychodzi pouczenie żeby nie przesyłać spreparowanych materiałów. W Anglii nie chcą uwierzyć, że zdjęcia są prawdziwe. Przecież takie rzeczy nie mogą się dziać naprawdę…

Powstanie
Wybucha powstanie. Magda zostaje łączniczką pułkownika Iranka-Osmeckiego w Komendzie Głównej. Nie jest zadowolona, chce walczyć, w końcu jest wyszkolonym żołnierzem. 6 sierpnia, przeniesiona na własną prośbę, zostaje strzelcem w 3 Plutonie 8 Kompanii Batalionu Kiliński.
W tym oddziale, walcząc na pierwszej linii, pozostanie do końca powstania. Zostanie przedstawiona do odznaczenia Virtuti Militari, którego nie zdąży otrzymać z powodu kapitulacji powstania.
Z jej ręki zginie dwóch „gołębiarzy” – jak powstańcy nazywali niemieckich snajperów. Pierwszy na jej oczach postrzeli młodego chłopaka próbującego przebiec na drugą stronę ulicy. Drugi zrani w rękę jej narzeczonego.
„Wściekłam się na tego szkopa, poszłam i go zdjęłam. I tyle.”
Magda wyspecjalizuje się w odrzucaniu niemieckich granatów ręcznych. Wie, że granat wybucha po czterech sekundach od wyjęcia zawleczki. Z grubsza licząc na jego odrzucenie pozostaje sekunda, może dwie… Trzeba mieć charakter i dużo szczęścia. Magdzie nie brakuje ani jednego ani drugiego. Przez całe powstanie, jako jedyna z całego oddziału nie zostanie nawet draśnięta.
„…miałam szczęście”.

Obozy, wolność
Powstanie dogorywa. Gorycz kapitulacji, później kolejno sześć obozów jenieckich – Lamsdorf, Mulberg, Altenburg, Molsdorf, Burg, Blankenheim.
13 kwietnia 1945 roku do Blankenheim wkraczają Amerykanie z 3 Armii generała Pattona.
W dokumentach, które Magda dostaje przy zwolnieniu z obozu jest napisane – „…zdolna do transportu, wolna od insektów, waga 28 kg”.
Koniec wojny.

Epilog
Po uwolnieniu z obozu, zanim trafi do II Korpusu we Włoszech, Magda zdąży jeszcze pełnić funkcję tłumaczki gen. Pattona. Później będzie Anglia i stamtąd emigracja do Kanady. W 1974 roku wróci do Polski i za namową koleżanki z czasów okupacji postanowi, że będzie pomagać dzieciom autystycznym.
Na podstawie doświadczeń z pracy z autystycznymi dziećmi napisze dwie książki – „Dziecko autystyczne. Dziennik terapeuty” i „Płacz bez łez”.

“Wiem, że warto przeżyć życie, jeśli pomoże się choć jednej rodzinie, jednemu dziecku. Ja miałam to szczęście”.

Magdalena Grodzka-Gużkowska zmarła 6 stycznia 2014 roku w przeddzień swoich 89 urodzin.

Bibliografia i źródła cytatów wykorzystanych w tekście:
M. Grodzka-Gużkowska, Szczęściara, Warszawa 2007
Ł. Modelski, Dziewczyny wojenne, Kraków 2011

źródła internetowe (dostęp 5.04.2014r.)
www.powstanie.pl

http://wyborcza.pl/1,76842,7562221,Dowody_na_istnienie_czarownicy.html

http://tygodnik.onet.pl/magda-i-jej-dzieci/vdbdb

http://www.vaniercollege.qc.ca/events/holocaust08/donat_bio.html

http://db.yadvashem.org/righteous/righteousName.html?language=en&itemId=6658068

61 Komentarze

  1. Popłakałam się… Pomimo tego, że w życiu przeczytałam wiele książek na temat II wojny…
    Bardzo dobrze napisany tekst.

  2. Nie słyszałam nigdy i tej kobiecie. A szkoda, bo z tego tekstu wynika, że była ona naprawdę wartościową osobą. Chętnie dowiem się o niej jeszcze coś więcej. Dziękuję więc za napisanie o niej, będe tu pewnie bardzo chętnie wracać :)

    Pozdrawiam i życzę wielu pomysłow na dalsze wpisy bo coś już dawno nic nie było nowego.

  3. Witam dawniej kobiety były inne. Chodzi mi, o te kobiety, które dziś są już bardzo starymi babciami. Podczas wojny i zaraz po wojnie człowiek człowieka bardziej doceniał. Kobiety były wierne bo wiedziały, że mają tylko siebie i partnerów no i dzieci jeśli z czasem i one doszły. Dziś jest tak, że człowiek zapomniał już co to jest nie mieć jeść, pić i być przede wszystkim człowiekiem.

  4. Muszę powiedzieć, że to bardzo dobrze, że jest ktoś jeszcze, kto jeszcze wyciąga takie fakty w życie. Tak naprawdę jest jeszcze więcej notatek, które zostały po czasach wojny, a także przed nią tylko niewiele osób je odnalazło bo tak naprawdę nikt tego za bardzo nie szuka, dlatego tak jest.

  5. Drogi Przyjacielu, to było to na co czekałem niemal od lat. Czytałem o Niej i nareszcie po 2 latach poszukiwań i penetracji wszelkich znanych i nieznanych antykwariatów zdobyłem książkę tak niesamowitą, że przeczytałem w jeden dzień niemal, teraz wrócę do niej na spokojnie. . Piszę na gorąco dziękując za tak ogromnie szczegółowy wpis.

  6. Jestem bratem Janiny Milewskiej i synem Kazimierza Zielke,ktory na bocznicy dworca w Lublinie otworzyl wagon opisany przez autorke.W aktach Obozu Majdanek jest adnotacja w raporcie nimieckim, ze jeden wagon w tym transporcie byl pusty.Poza tym w aktach obozu jest opszerny artykul Kuriera Lubelskiego z lat 60tych o uwolnieniu ok 90 wiezniow przez ojca pt. „Czlowiek ktory wazyl sie na wiele”.
    Jestem pelen uznania dla autorki za wspaniale przdstawienie owczesnej rzeczywistosci zagrozenia i zjednoczenia spoleczenstwa.nie znam przypadku zeby zagrozony czlowiek nie otrzymal pomocy.Kilka dni temu rozmawialem z synem jak ludzie sie wspaniale jednocza wczasie zagrozenia nie uwierzl mi,bo widzi ludzi z dzisiejszego punku widzenia.Nie dziwie sie wiec,ze niktore komentarze podwazaja prawdomownosc autorki i nesmaczne uwagi,czy „Taka byla Warszawa”.Jestem rowiesnikiem autorki i pelen uznania dla niej,za autentyczne opisanie tamtych czasow. Oswiadczam ze „Taka byla Warszawa”.
    Mialem tez podobny zyciorys w czasie okupacji nimieckiej zreszta jak wiekszosc mlodziezy.Bylem w konspiracji-szkolenia, udzial w akkcjach,wyrokach oczywiscie role pomocnicze tydzien przed powstaniem goncem przy sztabie na Tamce, Powstanie na Mokotowie-Baszta
    po przejsciu kanalami do srodmiescia odszukalem brata wlczacego baonie Kilinki jak autorka i z tamtad do stalagu Mulberg.
    Po wyzwoleniu wrocilismy do kraju,by kontynuowac nauke jako zle widziani przez owczesne wladzy akowcy.
    P O Z D R A W I A M !

    • Bardzo dziękuję za tak obszerny i wartościowy komentarz. Więcej pozwoliłem sobie napisać w mailu do Pana.
      Pozdrawiam

  7. Wspaniala historia, zawsze uwielbiam czytac te historie cichych bohaterow, prawdziwych jednostek walczacych o wolnosc kraju oraz zycie drugiego czlowieka. Dowod ich odwagi,czlowieczenstwa,prawdziwego patriotyzmu i milosci do Kraju sprawia ze czuje sie dumny jako Polak. Mam 35 lat mieszkam na emigracji od 8 lat ale dzieki takim opowiadaniom pojmuje czym jest, Bog, Honor i Ojczyzna. Wyrazy szacunku i wielki poklon dla tej Kobiety oraz jej Rodziny. Dziekuje jej za to ze przyczynila sie do tego bym mogl urodzic sie w wolnej Polsce. Pozdrawiam

  8. I to są bohaterowie, a nie jakieś Palikmioty, Tuski, Komoruskie i inna czerwono-różowa padaka!!!! Chwała żołnierzom niezłomnym, cichociemnym, AK i reszcie, która walczyła i oddała życie o to co dziś tak wielu z was ma gdzieś, niestety! : ((

  9. Do autora artykulu. Nie widze innej mozliwosci niz ta,zeby pan szybciutko ruszal do Ostrowa zrobic wywiad z Pania Milewska. To wazne dla historii. Niech pan to zrobi.

  10. Piękne historie! I piękne osobowości! Czytam z zachwytem „Historie w tramwaju pisane”. Dziękuję za wyszukanie i pokazanie nam wspaniałych ludzi. Pozdrawiam i czekam na kolejne opowieści.

  11. wspomnę tylko, że do tej samej ponoć elitarnej szkoły chodziły obie nieślubne córki piłsudskiego, a zatem skoro je tam przyjęli to taka elitarna nie była – była po prostu szkółką dla pracowników rządowych i wojskowych, żaden szanujący się szlachcic nie wysłałby dzieci do szkoły, gdzie przyjmują nieślubne dzieci – w tym czasie bękarty były traktowane poza prawem i kobiety, kiedy już zdarzyło im się zakochać w żonatym i mieć z nim dziecko – zapisywały je na swojego brata lub inną rodzinę, aby nie zamykać dziecku drogi do przyszłości (np. kazimiera iłłakowiczówna)

    • Trzeba przyznac gorzka prawde, ze wielu Polakow zdradzalo i w ten sposob ludzie trafiali do obozow. Bronimy sie przed ta prawda ale w koncu musimy nauczyc sie z tym zyc. U nas na wsi zdradzono rodzine. Ta rodzina byli rdzenni Polacy ukrywajacy 2 osoby. . Byli bici az zmarli. Dlugo nie wolno bylo o tym mowic az ten zdrajca umarl. Takie przypadki byly ukrywane ze wstydu, ze Polak tez potrafi byc swinia nie tylko Niemiec.

      • W tym przypadku chodzi mi o kontekst wypowiedzi z tego artykułu. Wychodzi że to ta rodzina u której był chłopiec zdradziła go. A to nie prawda, to ta rodzina została zdradzona i chłopiec musiał zostać przeniesiony i w końcu trafił do sierocińca gdzie przeżył do końca wojny.

  12. Niesamowita historia, świetnie piszesz, czyta się jednym tchem :)
    To zasługa i Magdaleny Grodzkiej, i Twojego pióra.

    A co do historii, robi wrażenie. Wiem, że takich kobiet było wtedy więcej. Jak dobrze. Jak bardzo wzbogaciły one swoją postawą, bohaterstwem, męstwem historię naszego kraju.

    Z niecierpliwością czekam na kolejne opowieści.
    Pozdrawiam :)
    Ruda,
    dylematywrednejbaby.blog.pl

  13. Pani Magda to także prekursorka nowatorskiej metody rehabilitacji dzieci autystycznych po wojnie.Książka „Szczęściara” – super lektura

  14. Pani Magda to także prekursorka nowatorskiej metody rehabilitacji dzieci autystycznych po wojnie.Książka „Szczęściara” super lektura

  15. Dziękuję za piękny i wartościowy artykuł, to prawie rzadkość pośród tysięcy informacji „śmieciowych” na które chcąc nie chcąc się ciągle natrafia, pozdrawiam

  16. dot: historii Adasia

    Zastanawia mnie w jaki sposób Jan Karski mógł przedstawić zdjęcia Adasia w Londynie …. Jan Karski wyjechał jesienią 1942, a historia Adasia opisana tutaj to koniec lata 1943. ?? ? Myślę, że wkradł się błąd…

    • Hmm… Ma Pani rację. Nie zwróciłem na ten fakt uwagi podczas pisania tekstu. Nie mam w tej chwili dostępu do źródeł, z których korzystałem, ale na pewno to sprawdzę i umieszczę w tekście stosowny dopisek.
      Bardzo dziękuję za merytoryczny i trafny komentarz.
      pozdrawiam

  17. A na terenie USA przewazyla teoria, ze glownym wrogiem
    Polski zawsze byla Rosja?????. Dopatrzylem sie rownierz ze
    i w Polsce bardzo duzo osob tak uwaza.Polacy maja bardzo
    slabe charaktery i latwo nimi manipolowac przez bogaty
    zachod!!!!!!!.A tak niewiele trzeba miec troche zdrowego
    rozsadku!!!!!!!.

    • Bo Rosja jest wrogiem Polski od wieków. I tak jak po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku się z tym nie pogodziła. Tak obecnie nie chce przyjąć do wiadomości że nie może u nas rządzić.

      • czysta propaganda
        z berlina
        zwlaszcza ze problem pruski
        zostal jak na razie rozwiazany
        nie przez polakow tylko przez wrednego stalina

        ciekawe na jak dlugo
        i kto bedzie kolejnym fryderykiem wielkim

    • Polacy slowo ladnie brzmi , ilu jest Polakow w Polsce nikt tego nie wiem Mieszkaja w Polsce ludzie ktorzy uwazaja sie za Polakow , maja Polskie Rodowe nazwiska nie znaczy ze sa to Polacy z pokolen .Mamy bogata historie wspaniale romantyczne podejscie do roznych spraw I sprawiedliwosc w sercach . Charkter mamy silny bo inaczej bysmy sie podali Niemcom w pierwszym dniu wojny, ile ludzi by ocalalo ile miast by nie zostalo zniszczonych tego nigdy sie nie dowiemy.Rosja kto nia nas straszy od lat ?????????Czy Polacy stana do walki z Rosja kto w tym wygra …..Rosja nie byla grabiona jak Polska pladrowana I okradana .Duzo zabytkow bogactw zostalo w Rosji ukradzionych w Polsce I z innych miast Europy Pomysl nad tym !!!!!!!!!!Kto sie wzbogaci na wojnie z Rosja ?????????????????????????????Zycze Milego Dnia

  18. Dzieciom w szkołach powinno się opowiadać tę historię! One nie mają teraz żadnych wzorców, autorytetów… Film powinno się o tym nakręcić!

    • Zgadzam się z Tobą! ale chyba nie przejdzie… dobrze, że Amerykanie nakręcili film, to się młodzieży obiło o uszy nazwisko „Sendlerowa”….. niesamowita historia….

      • ciekawe ilu polakow tak umieralo

        podobno trzy miliony
        a ilu teraz tak umiera pod rzadami potomkow fejginiatek

        tuz obok rzucaja sie z dachow , wieszaja
        topia w rzekach

        TERAZ

  19. Wielkie zbrodnie mają swój początek w małych incydentach.Nie lubisz swojego sąsiada bo jest inny,bo ma inny kolor skóry lub inne od Ciebie przekonania.Wystrzegaj się tego!Wystrzegaj się segregowania ludzi.Nie ma dobrych i złych narodów,to nonsens!Współpracuj nie wywyższaj się bo uważasz się za lepszego Polaka.Nie wierz w narodowość opartą na pochodzeniu etnicznym.To nonsens uważać że jesteś Polakiem bo twoja rodzina od pokoleń jest”polska”,bez korzeni niemieckich czy żydowskich.Nie ma czystych ras i narodów./Jan Karski/

    • Dziekuje za tekst. Jakze czesto probuje wytlumaczyc, ze nie powinno sie oceniac wg rasy, pochodzenia, stylu ubierania itd. W kazdym narodzie sa dobrzy i zli. Sa tez jakies nacjonalne cechy ale one sa wymuszane przez srodowisko. Mozna sie przyjaznic z Niemcem, Afrykanczykiem czy Azjatem. Trzeby tylko przelamac bariere i okazac szacunek. W Polsce jest bardzo powszechne krytykowanie. Brak tolerancji dla innych. ” Nie lubie go go ma akcent” czyli jest ze wsi. Wyzwiska sa na dziennym porzadku. Czekam na czasy gdy takie traktowanie bedzie karane. Np Kanada sie z tym uporala..podobnie USA..nie zwraca sie uwagi na „innych” ale przyjazni z kim chce. Byleby nie dokuczac.

  20. mały szczegół – nikt nie chciał pieniedzy – taka była Warszawa. A Polaka wyrzuca na bruk po 70 latach mieszkania w kamienicy – może krewny tego z tobołka?? co go za darmo rikszasz woził i aptekarz leczył???

    • czytałeś…”taka była Warszawa” , taka wtedy była Polska, pełna ludzi dobrych, inteligentnych, l u d z k i c h! Większość z nich wytępili niemcy, resztę potem ruscy. Powojenna Polska zostałą niestety pozbawiona ludzi z historią dobroci zapisana w genach… oczywiście jeszcze sie tacy zdarzają, na szczęście…

    • A moze zlosliwy tak jak Ty czyli twoja krew? Nie wyrzuca sie za nic. Najczesciej sa to ludzie, ktorzy maja duze mieszkania a ich nie stac na czynsz albo uwazaja ze „im sie nalezy”. Popytaj w urzedach to ci wyjasnia.

  21. To Zydzi sa niebieskoocy z blond wlosami?Zawsze myslalam,ze maja ciemne wlosy a tu prosze wzmianka o zydowskim chlopcy o wygladzie aryjskim.

    • Dziwi mnie to zdziwienie. Przez kilkaset lat pobytu na polskiej ziemi nasze geny się wymieszały. Czasem też dzieci jednej rasy trafiały do innych grup etnicznych. I chyba nie ma w tym niczego dziwnego.

  22. Szanowny Panie!
    Przeczytałam dzisiaj ta wspaniałą historię o jeszcze bardziej wspaniałej kobiecie .., ale nie o niej chcę pisać…Janka Milewska z domu Zielkówna to kuzynka mojego nieżyjącego ojca. Jej historia jest w naszej rodzinie bardzo dobrze znana. Rzeczywiście była wtedy w ciąży z Bolesiem i urodziła potem jeszcze czworo dzieci. Ciocia w dobrej formie żyje do dzisiaj i mieszka w Ostrowie Wielkopolskim. Pozdrawiam

  23. Witam,
    Janka Milewska to moja Mama. Historię uratowania jej i innych kobiet znam z opowiadań. Mama żyje, ma teraz 93 lata.
    Pozdrawiam
    Tomasz Milewski

    • Ciekawe czy to prawda. Chcialam poznac losy tej kobiety, ale nie sadzilam, ze od razu pojawia sie komentarze jej rodziny, jako jedne z pierwszych.

    • Bardzo dziękuję za pierwszy i jakże cenny komentarz. Jak już napisałem powyżej – to fantastyczna informacja.
      Proszę pozdrowić Mamę :-)
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.