Doris Miller – filmowa fikcja i historyczne fakty

Przełomowe wydarzenia historyczne, często bywają inspiracją dla twórców filmów fabularnych i choć te najczęściej nie są najlepszym źródłem wiedzy o czasach minionych, a często wręcz wprowadzają w błąd, to zdarza się, że niektóre filmowe wątki przedstawiają autentyczne wydarzenia.

Cuba Gooding. Jr. jako Doris Miller w „Pearl Harbor”


7 grudnia minęła 73 rocznica ataku na Pearl Harbor. Przez długi czas jedyną próbą przeniesienia tamtych wydarzeń na ekran był amerykańsko-japoński film „Tora! Tora! Tora!” z 1970 roku, który obecnie należy już do klasyki kina wojennego.
Kiedy piszę ten tekst akurat „leci” na TVP1 „Pearl Harbor” Michaela Bay’a z 2001 roku z Benem Affleckiem w roli głównej.
Na „Pearl Harbor”, któremu zdecydowanie bliżej do melodramatu niż do filmu wojennego, historycy i znawcy militariów używają sobie bezlitośnie, wyliczając kolejne „kwiatki” jakie w nim popełniono. Dla nas chyba najzabawniejszy jest pomysł posadzenia głównego bohatera, walczącego w Anglii w dywizjonie amerykańskich ochotników, za sterami Spitfire’a z oznaczeniami bocznymi RF identyfikującymi polski Dywizjon 303 (sic!).
Jednak obok ewidentnych wpadek, w „Pearl Harbor” są sceny wierne faktom historycznym.

Bohaterski kuchcik…

Kiedy widzimy jak Cuba Gooding. Jr. pomaga rannemu kapitanowi, a później staje za dwoma przeciwlotniczymi Browningami aby strącać kolejne japońskie samoloty, to możemy pomyśleć, że mamy do czynienia z pompatyczno-patriotyczną kliszą w typowo hollywoodzkim stylu. Tymczasem scena przedstawiona w filmie mimo, że nieco podkolorowana, odpowiada historycznym faktom.

Doris Miller

Czarnoskóry marynarz nazywał się Doris „Dorie” Miller i w trakcie japońskiego ataku służył na pancerniku USS West Virginia jako pomocnik kucharza trzeciego stopnia i steward. W praktyce oznaczało to, że zajmował się najbardziej niewdzięczną pracą – od obierania ziemniaków i sprzątania kuchni począwszy, na sprzątaniu oficerskich kajut i robieniem prania, skończywszy.
Miller urodził się 12 października 1919 roku w Waco w stanie Texas, gdzie wraz z trzema braćmi dorastał na farmie rodziców. W szkolnej drużynie futbolowej grał na pozycji obrońcy, a ze względu na atletyczną posturę – 90 kg wagi przy 175 cm wzrostu – nadano mu przydomek „Wściekły Byk”.
Miller służył kolejno na niszczycielu, okręcie zaopatrzeniowym, by wreszcie trafić na pancernik USS West Virginia, na którym zaskoczył go japoński atak.
Podczas służby na USS West Virginia Miller uprawiał boks i walczył w kategorii ciężkiej, więc scena z filmu, na której boksuje w muskularnym białym marynarzem, również jest oparta na faktach.
Kiedy 7 grudnia 1941 roku nadleciały japońskie samoloty Miller pełnił służbę w kuchni. Po ogłoszeniu alarmu natychmiast udał się na wyznaczone mu stanowisko bojowe, do magazynu amunicji. Na miejscu okazało się, że magazyn nie istnieje, zniszczony eksplozją jednej z japońskich torped. Kiedy wybiegł na pokład, kazano mu zbierać rannych marynarzy i przenosić ich na rufę okrętu, gdzie było względnie najbezpieczniej. Jednym z rannych był kapitan Mervyn S. Bennion, odnaleziony przez Millera w zgliszczach mostka kapitańskiego. Dowódca okrętu odmówił  ewakuacji i pozostał na stanowisku do końca.  Pośmiertnie odznaczono go Medalem Honoru.
Następnie Miller został skierowany do pomocy przy obsłudze przeciwlotniczych Browningów kal. 12,7 mm. Ponieważ nie posiadał żadnego wyszkolenia w zakresie taktyki zwalczania samolotów, ani doświadczenia w obsłudze broni maszynowej, miał tylko ładować amunicję. Kiedy jednak zobaczył, że przy jednym z przeciwlotniczych Browningów nikogo nie ma, sam zaczął strzelać do nurkujących japońskich bombowców.
- To nie było nic trudnego – powie później – po prostu nacisnąłem spust i wszystko zadziałało jak należy. Wydawało mi się, że strąciłem jednego z Japońców.
Miller strzelał bez przerwy przez 15 minut aż do całkowitego wyczerpania amunicji.
W tym czasie w USS West Virginia trafiały kolejne torpedy i bomby, rosła liczba zabitych i rannych marynarzy, a okręt coraz bardziej pogrążał się pod wodą. Miller ponownie ruszył z pomocą rannym kolegom, których trzeba było wyławiać z wody i ewakuować z tonącego okrętu.
Dorisowi Millerowi przypisano zestrzelenie czterech japońskich samolotów, ale później jego osiągnięcie zostało zakwestionowane ponieważ ustalono, iż podczas kwadransa, w którym strzelał, została strącona tylko jedna japońska maszyna.
27 maja 1942 roku z rąk admirała Chestera W. Nimitza Doris Miller otrzymał Krzyż Marynarki Wojennej (Navy Cross) – drugie po Medalu Honoru amerykańskie odznaczenie wojskowe.
Niestety nie dane mu było doczekać końca wojny. Zginął 24 listopada 1943 roku w ataku na Tarawę, kiedy japoński okręt podwodny storpedował lotniskowiec eskortowy USS Liscome Bay, na którym służył Miller. Japońska torpeda spowodowała wybuch amunicji na okręcie, w wyniku którego zginęło 644 marynarzy.
Dla porządku wypada wspomnieć, że postać Dorisa „Dorie” Millera, którego grał Elven Havard, pojawia się również w filmie „Tora! Tora! Tora!”
Ciekawostką jest, że w kluczowej scenie strzelania do japońskich bombowców, w „Pearl Harbor” Cuba Gooding. Jr. używa dwóch sprzężonych Browningów, podczas gdy w „Tora! Tora! Tora!” Elven Havard strzela z pojedynczego Browninga z lufą chłodzoną wodą. Jakiego zatem rodzaju broni używał prawdziwy Doris Miller? Pytanie do znawców morskich militariów.

Elven Havard jako Doris Miller w „Tora! Tora! Tora!” (źródło www.imfdb.org/wiki)

… i hawajskie koszule

Jeśli już „demaskujemy” fakty historyczne w „Pearl Harbor”, to warto wspomnieć o dwóch głównych bohaterach granych przez Ben Afflecka i Josha Hartnetta, którzy w rozwianych hawajskich koszulach wskakują do myśliwców P-40 i zestrzeliwują Japońców jednego po drugim.

Taylor-i-Welch1

Kenneth Taylor i Georg Welch (źródło Wikipedia)

Obie postaci miały swoich autentycznych odpowiedników w osobach porucznika Kennetha Taylora i jego przyjaciela porucznika Georga Welcha. W momencie nalotu młodzi piloci odsypiali imprezę, która poprzedniego wieczoru odbyła się oficerskim kasynie. Gdy obudziły ich eksplozje bomb, założyli na siebie to co mieli pod ręką, czyli spodnie od smokingu i koszule i tak ubrani wskoczyli do myśliwców P-40.
Taylor i Welch faktycznie dali Japończykom popalić, bo wspólnie zaliczyli 6 pewnych zestrzeleń i 2 prawdopodobne – 2/3 wszystkich japońskich samolotów zestrzelonych w tym dniu przez amerykańskie myśliwce. Obaj piloci otrzymali Krzyż za Wybitną Służbę (Distinguished Service Cross), a Taylor, który został ranny, również Purpurowe Serce.
Oczywiście opowieść o tym jak dwóch pilotów myśliwców bez przeszkolenia przesiadło się na dwusilnikowe bombowce i z marszu wystartowało do arcytrudnego nalotu, należy włożyć między bajki, ale chyba możemy to twórcom „Pearl Harbor” wybaczyć.

Abstrahując od tego jak bardzo amerykańscy producenci dbają o prawdę historyczną, chyba najbardziej można im pozazdrościć rozmachu na jaki mogą sobie pozwolić.
Gdyby tak ktoś w Hollywood zechciał zrobić film o polskich myśliwcach walczących w Bitwie o Anglię… Ciekawe kto zagrałby Zumbacha?

Netografia (dostęp 13.12.2013r)

http://www.greatblackheroes.com/government/doris-miller/


http://blog.usni.org/tag/uss-west-virginia


http://www.cay202detroit.org/index.php?id=87&number=14


http://en.wikipedia.org/wiki/Kenneth_M._Taylor

1 Komentarz

Odpowiedz na „~uroki miłosneAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.